poniedziałek, Grudzień 9, 2019
Flesch Mazowsza

Dwór w Kaskach i tajemnicze kolumny

Opowieścią o dworze w Kaskach zakończył się, póki co, cykl Poczekalni PKP „Grodziskie dwory i ich mieszkańcy”. Po wakacjach przewidziana jest kontynuacja. Wtedy też odbędzie się wycieczka autokarowa po podgrodziskich dworach – obecnie bujność przyrody skutecznie zagradza dostęp i widok.

Kaski zlokalizowane są na obrzeżach ziemi grodziskiej, nieopodal Szymanowa i Niepokalanowa. Początki wsi sięgają średniowiecza, wtedy też powstała parafia Kaski – wyjątkowo rozległa i znacząca. Niestety XVII-wieczny drewniany kościół, odbudowany na zgliszczach poprzedniego po potopie szwedzkim, spłonął wraz z barokowym wyposażeniem podczas II wojny światowej. Ostała się murowana zakrystia, wchłonięta przez bryłę dzisiejszego kościoła.

Rozległy majątek i monety angielskie

Przez stulecia majątek Kaski, podobnie jak parafia, obejmował rozległe przestrzenie – nie tylko wieś Kaski, ale i inne przyległości, w tym młyn o zaskakującej nazwie Ogigiel, od nazwiska młynarza. Koleją rzeczy zmieniali się właściciele. W czasach Zborowskich w XVI w. do drewnianego dworu w Kaskach zjechali magnaci, aby radzić nad wyborem króla po śmierci Zygmunta Augusta – świadczy to o wysokiej randze miejscowości.

Wiek XVII i XVIII to dla Kask czasy Szymanowskich. We dworze, ciągle jeszcze drewnianym, przyszedł na świat wybitny przedstawiciel rodu Józef Maciej Szymanowski herbu Jezierza – wszechstronny intelektualista okresu Oświecenia, uczestnik „obiadów czwartkowych” u króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, autor bardzo ciekawych „Listów do starościny wyszogrodzkiej” czyli Anieli Szymanowskiej z podgrodziskiego Izdebna. W czasach Szymanowskich w roku 1775 dokonano w Kaskach nietypowego odkrycia archeologicznego – wykopano monety angielskie z XI w.

Murowany okres i przyśpieszenie

Ok. 1800 r. w miejsce drewnianego powstaje w Kaskach dwór murowany, nie jest jednak jasne, który z właścicieli go wybudował, ani kto był architektem. W XIX stuleciu historia lokalna wyraźnie już przyspiesza i właściciele Kask, podobnie jak wielu innych podgrodziskich dworów, zmieniają się jak w kalejdoskopie. Przez kilka zaledwie lat dwór w Kaskach znajdował się w rękach rodziny Bacciarellich – potomków Marcello Bacciarellego, nadwornego malarza i przyjaciela ostatniego króla Polski. Groby Bacciarellich można odnaleźć na miejscowym cmentarzu, podobnie jak grób ostatniego właściciela Kask, Franciszka Szymańskiego, któremu w 1946 r. o dziwo dane było umrzeć w swoich dobrach.

Po II wojnie budynek użytkowany był przez szkołę. W latach 60-tych mieściła się w nim wiejska klubokawiarnia i odbywały się wieczorki taneczne dla okolicznej młodzieży. Jak wynika ze wspomnień mieszkanki ówczesnych Kask, były to wzięte potańcówki, na które bez wahania docierano na rowerach przez pole. W latach 90-tych dwór przeszedł w ręce prywatne.

Ciekawy zabytek architektury

Obecny widok dworu może nas rozczarować. Pomimo malowniczego posadowienia na pagórku nad rzeczką Pisią, wokół brakuje starodrzewu typowego dla parków dworskich, został on najpewniej wycięty. Kilka lat temu spłonął dach, budynek więc, choć zabezpieczony, stracił proporcje i przypomina obecnie pudełko. Nie zmienia to jednak faktu, że dwór posiada wyjątkowe cechy, które czynią go ponadprzeciętnie ciekawym zabytkiem architektonicznym.

Po pierwsze, ma nietypowy rzut. Pomieszczenia na osi wejścia, a są nimi: sień i salon, mają kształt owalny. W efekcie na elewacji ogrodowej widzimy półkolisty ryzalit. Owal wnętrza i odpowiadający mu ryzalit to unikalne rozwiązanie na Mazowszu, jeśli chodzi o dwory ziemiańskie. Owalne salony, a raczej sale balowe, lub też sienie, są cechą pałaców, a nie parterowych dworów. Owalny, centralnie usytuowany salon istnieje w barokowym dworze w Koszutach w Wielkopolsce i wnętrze to robi niezrównane wrażenie, już samym swoim kształtem.

Po drugie – kolumny. Elewacja frontowa dworu ozdobiona jest, jak przystało na budowlę klasycystyczną, trójkątnym szczytem, podpartym dwiema parami kolumn, w spokojnym stylu toskańskim. Natomiast niezwykłe jest to, że kolumny te powtórzone zostały w czterech narożnikach dworu. Próżno gdzie indziej szukać takiej realizacji, nieznany architekt wykazał się oryginalnością. I jednocześnie wyczuciem harmonii i piękna. Miejmy nadzieję, że w przyszłym sezonie prezentacja podgrodziskich dworów dostarczy porównywalnych wrażeń estetycznych i równie ciekawych wątków historycznych.

Tekst i foto:
Sylwia Pańków

Like this Article? Share it!

About The Author

Comments are closed.