poniedziałek, Kwiecień 23, 2018
Flesch Mazowsza

W poszukiwaniu ludzkich prawd

Marcin Giziński Kwiecień 13, 2018 Kultura, Wiadomości

O projekcie: prawda, metodach pracy, Czechach, Polsce i swojej osobistej prawdzie opowiedział jeden z najlepszych reportażystów w Polsce – Mariusz Szczygieł.

Autor po raz pierwszy odwiedził Bibliotekę Publiczną w Ursusie. Przyjechał specjalnie na zaproszenie Dyskusyjnego Klubu Książki, przy ul. Plutonu Torpedy, gdzie chętnie czytane są jego publikacje. Obecnych na sali przywitała moderatorka spotkania wraz z Zastępcą Dyrektora biblioteki – panią Lidią Romanowską.

Swoją karierę dziennikarską Mariusz Szczygieł rozpoczął od współpracy z harcerskim czasopismem „Na przełaj” w latach 1986-1990. Przez kolejne sześć lat pisał reportaże dla „Gazety Wyborczej”, a w latach 1995-2001 prowadził talk show „Na każdy temat” w telewizji Polsat.

Nie lubi pracy w TV

Podczas spotkania czytelnicy pytali dlaczego odszedł z telewizji i czy planuje powrót. Autor przyznał, że woli pisać niż występować na ekranie. Pisarz jest samodzielny i w pełni odpowiedzialny za swoją pracę, natomiast w telewizji wszystko zależy od całego sztabu ludzi, z którymi się współtworzy program. Mimo licznych propozycji, dziennikarz nie planuje więc wrócić do występów w telewizji. Nie lubi ani tej pracy ani siebie na ekranie.

– Ale my pana lubimy, panie Mariuszu – odpowiedziała jedna z czytelniczek. Nic z tego, pisarz kupił już sobie mieszkanie i nie zamierza wracać do czegoś, co podnosi mu ciśnienie.

Obecnie pracuje nad nową książką, współprowadzi fundację Instytut Reportażu wraz z wydawnictwem Dowody na istnienie i księgarnią Wrzenie Świata.

Fascynacja Czechami

– Czeska literatura, w przeciwieństwie do polskiej, potrafi być bardzo krytyczna wobec swojego narodu. Czesi mają wobec siebie wiele dystansu – uważa Mariusz Szczygieł, który jest czechofilem od trzydziestego czwartego roku życia.

Pisarz zna język i kulturę czeską jak własną kieszeń i potrafi mówić o niej godzinami. To właśnie Czechom poświęcone są jego trzy książki: „Gottland” – 2006 r., „Zrób sobie raj” – 2010 r. oraz „Laska nebeska” – 2012 r. Dwa pierwsze zbiory reportaży były wielokrotnie nagradzane w kraju i za granicą.

Każda z nich ukazuje Czechów jako naród autoironiczny, nieznoszący zadęcia i patosu, co nie znaczy, że jego losy nie są tragiczne, o czym świadczą chociażby akty samospaleń opisane w jednym z reportaży. Komunistyczny reżim i poczynania czechosłowackich esbeków były nie mniej odczuwalne niż w Polsce. Dziś naród ten kojarzy nam się jednak bardziej z piwem, humorem i laczkami niż z dramatyczną historią.

Polska lat 90 – tych

Polska w reportażach Mariusza Szczygła to głównie lata dziewięćdziesiąte. Ich specyfikę zaprezentował autor w książce – „Niedziela, która zdarzyła się w środę”. Historia Amwaya, narodziny Disco Polo, pomnik wystawiony żyjącej żonie, upadek polskiej gospodarki to opowieści obdarzone niesamowitym zmysłem obserwacji, humorem, ironią i wnikliwością.

Autor zapewnił, że jego rozmówcy zawsze są uprzedzani o przygotowywanym przez niego materiale, choć czasem trudno im się odnaleźć w jego tekstach. Niektórzy czytelnicy – wręcz przeciwnie – domagają się publikacji przeprowadzonej rozmowy, czego autor nauczył się już nikomu nie obiecywać.

Polujący na prawdę

„Projekt: prawda”, będący ostatnią książką Szczygła, ukazał się w roku 2016 nakładem wydawnictwa Dowody na istnienie, którego autor jest współzałożycielem.

Książka ma dość eksperymentalny charakter wydania, ponieważ w jej środku zamieszczona jest powieść Stanisława Stanucha „Portret z pamięci”.

– Chciałem w ten sposób podziękować Stanuchowi za inspirację – tłumaczył na spotkaniu reportażysta. W swojej książce zaś pisze: „Pisarz Stanisław Stanuch z Nowej Huty – dziesięć lat po swojej śmierci – rzucił mi koło ratunkowe. Narzucił rygor. Pozwolił rzadziej trafiać do bezczasu”.

Autor opowiedział pokrótce o swoim poszukiwaniu ludzkich prawd, o tym jak wydobywa je z napotkanych ludzi. Jego historie związane z Projektem: prawda, zamieszczane są również na łamach Dużego Formatu Gazety Wyborczej. Ostatni tekst polującego na prawdę dziennikarza dotyczy pracującej u niego gosposi. Autor zdradził, że czasem gdy brakuje mu tematu na felieton, który musi ukazywać się regularnie, zwraca się z prośbą o pomoc do osób z najbliższego otoczenia.

„Ludzie może i nie są źli, tylko bardzo się boją”

Mariusz Szczygieł jest uczniem Hanny Krall. To właśnie jej tekst zrobił na nim największe wrażenie spośród wszystkich przeczytanych reportaży. Pamięta go do dziś, to opowieść o życiu Anny Walentynowicz pt. „Ludzie może i nie są źli…”. Reportaż z 1980 roku mieści się m. in. w zbiorze zatytułowanym „Trudności ze wstawaniem”, a także w drugim tomie „Antologii polskiego reportażu XX wieku” wydanym pod redakcją Mariusza Szczygła przez wydawnictwo Czarne.

Dziennikarz przez wiele lat współpracował ze słynną reporterką w Gazecie Wyborczej. Dziś Mariusz Szczygieł sam już jest niemal legendą polskiego reportażu, stanowiąc wzór dla wielu adeptów tej sztuki.

Lucyna Dąbrowska

Fot. Kamil Dąbrowski

Like this Article? Share it!

About The Author

Comments are closed.