czwartek, Grudzień 14, 2017
Flesch Mazowsza

Konno przez ferie

Marcin Giziński Luty 24, 2017 Różności

Ferie zimowe już za nami, miejmy nadzieję, że nasi młodzi podopieczni atrakcyjnie spożytkowali ten wolny czas. Redakcja „Flescha” przygotowała krótką relację z półkolonii zorganizowanych dla tych dzieci, którym niestraszne wyzwania jakie niesie jazda na koniach podczas zimy.

W mroźny poranek dotarłam do zabudowań klubu jeździeckiego, zlokalizowanych w bliskim sąsiedztwie dziewiętnastowiecznego parku i pałacu w Żółwinie, w ostatnich latach pieczołowicie odrestaurowanego. Zabudowania „Wolty” mieszczące m.in. stajnie, dużą salę klubową i siodlarnię zawierającą sprzęt jeździecki, to zaadaptowane budynki gospodarskie, niegdyś należące do pałacu. Dookoła cisza, puste jeszcze o tej porze, ogrodzone place do jazdy konnej i otwarte tereny, bliskość lasów, jednym słowem pięknie.

W sali klubowej, pełniącej podczas ferii rolę świetlicy, czekała już instruktorka jazdy konnej Ola i opiekunka Weronika, oraz dwójka stałych mieszkańców, czyli łaciaty kot Mietek i niedawno przybyła pręgowana kotka, nazywana wstępnie „Kicią”. Dodać należy, że oba koty wykazały się później, jako towarzysze dziecięcych zabaw, imponującą cierpliwością i przyjaznym nastawieniem.

Póki co skorzystałam z propozycji pana Tomasza, stajennego opiekującego się końmi, by przejść do stajni i zobaczyć konie. W „Wolcie” mieszka ich 24 i od pierwszego rzutu oka widać jak ogromnie się różnią wielkością, maścią i budową ciała: jedne zgrabne i eleganckie, inne masywne i silne jak konie pociągowe, kucyki wyglądające jak z bajek dla dzieci.

Niektóre z koni mają prywatnych właścicieli, w stajni „Wolty” mieszka m.in. koń wybitnego aktora Daniela Olbrychskiego, Master – muszę przyznać, że jak na takie imię o zaskakująco skromnej posturze.

Po pierwsze: obowiązki

Wraz z przyjazdem wszystkich dzieci rozpoczęły się jazdy konne, indywidualnie lub dwójkami, na okrągłym zadaszonym placyku, wykorzystywanym w zimne lub deszczowe dni. Najwyższy koń Eliam siłą rzeczy przypadł najstarszemu w grupie trzynastolatkowi Michałowi, stwierdził on jednak, że obawy co do gabarytów są nieuzasadnione, bo jednocześnie koń ma spokojny i zrównoważony charakter. Dziewięcioletnia drobna i rezolutna Ula, która zadeklarowała, że nie może żyć bez koni, również dostała całkiem sporego konika i widać było, że czuje się z nim pewnie.

Ponieważ zasadą w klubach jeździeckich jest, że przed jazdą trzeba wyczyścić swojego konia, by zapobiec bolesnym obtarciom i urazom podczas jazdy, dzieci również przystąpiły, już nieco przyuczone, do tych zabiegów. Konie co prawda nie zawsze chciały współpracować, zwłaszcza przy czyszczeniu kopyt, ale widać było, że im młodsze dzieci, tym bardziej zabawowo traktują taki obowiązek.

Plan zajęć

W wolnej chwili instruktorka Ola opowiedziała o dotychczasowych oraz zaplanowanych atrakcjach. Na półkoloniach zebrała się grupka młodych miłośników jazdy konnej w wieku od 9 do 13 lat, początkujących, ale różniących się poziomem zaawansowania, niektórzy z nich potrafią już nawet zagalopować.

Obok codziennej godziny jazdy, kontaktu z koniem dzieci nauczą się także podczas „pony games” i woltyżerki – np. zaplatając bujną grzywę kucyka w warkoczyki lub robiąc ćwiczenia gimnastyczne, przypominające akrobacje cyrkowe, na jego grzbiecie. Codziennie odbywają się mini – wykłady z teorii jeździeckiej, dotyczące budowy i umaszczenia koni, dyscypliny, skoków przez przeszkody i rodzajów siodeł.

W wolnym czasie

W czasie wolnym od jazd jest czas na rysunki, malowanki lub poćwiczenie techniki decoupage. Po obiedzie odbywają się zabawy terenowe: były już podchody na łące i okolicznych drogach, będzie zabawa w poszukiwanie skarbu, spacer po Podkowie Leśnej, a na zakończenie turnusu przejazd bryczką oraz ognisko.

Nie chcąc zbyt długo zakłócać swoją obecnością przebiegu zajęć, oraz ponieważ przeraźliwie zmarzłam, podziękowałam i pożegnałam się ze wszystkimi. Pozostaję naprawdę pełna podziwu dla grupki zdeterminowanych dzieci, że pomimo zimna i mrozu wytrwale trenują jazdę, czyszczą swoje koniki i dobry humor oraz uśmiech ich nie opuszcza.

Tekst i foto:

Sylwia Pańków

Like this Article? Share it!

About The Author

Comments are closed.