wtorek, Sierpień 20, 2019
Flesch Mazowsza

„Maksymiuk. Koncert na dwoje”

Marcin Giziński Sierpień 12, 2019 Kultura

Kino „pod chmurką” to świetny pomysł na spędzenie letniego wieczoru. W lipcu i sierpniu Grodzisk, Pruszków, Milanówek i Podkowa Leśna organizują pokazy filmowe w plenerze pod wakacyjnie kojarzącymi się nazwami: „Kino Letnie”, „Kino na Leżakach”, „Kino na Dechach”. Wstęp jest wolny, repertuar przemyślany, a każda z miejscowości ma inną ofertę dla swoich mieszkańców. Nocny, malowniczy plener w jakim odbywają się projekcje tworzy szczególną atmosferę.

20 lipca „na dechach” przy Pałacyku Kasyno odbyła się projekcja filmu dokumentalnego w reżyserii Tomasza Drozdowicza „Maksymiuk. Koncert na dwoje”. Postać Jerzego Maksymiuka – kompozytora, dyrygenta światowej klasy – już od pierwszych scen budzi zarazem podziw dla jego geniuszu muzycznego, jak i permanentne rozbawienie. Maestro, „Szalony Maks” to ktoś podobny do Mozarta – genialny i szalony zarazem, o ekscentrycznej osobowości, która dominuje nad całym filmem. Nie ma chyba sceny która nie byłaby zabawna, ponieważ zabawny jest sposób mówienia i sposób bycia Mistrza. Nie da się tego opisać, trzeba to usłyszeć i zobaczyć, i taką unikalną możliwość daje film.

Niechciany, ale konieczny

Chociaż Maksymiuk sam mówi o sobie, że „nie jest stworzony do pracy z ludźmi, ale bez ludzi”, jego ogromne, niekwestionowane sukcesy to właśnie dyrygentura – praca z orkiestrami, z zespołami muzyków, których na estradzie prowadzi tak, aby uzyskać efekt, który na etapie czytania partytury już słyszy w swojej głowie. „Jeśli coś niezupełnie będzie tak, jak brzmi w głowie, to uciąć głowę” – mówi Maksymiuk, który jest perfekcjonistą.

„Od szczegółu robi całość” i słysząc swoim genialnym uchem każdy detal muzyczny wykonania, podczas prób koryguje grę poszczególnych muzyków z orkiestry. Dyrygent to, według jego słów, ktoś „niechciany, ale konieczny” – „musi pozyskać orkiestrę”, „żeby każdy grał 80% swoich możliwości”. Maksymiuk mówi o swojej odpowiedzialności nie tyle przed publicznością, co przede wszystkim przed orkiestrą. Sceny prób przed koncertami idealnie pokazują na czym polega rola i praca dyrygenta, są jednocześnie przezabawne, tak jak przezabawny jest sposób komunikowania się Mistrza z ludźmi.

Organizacyjnie kobiety są zdolniejsze

Film o Maksymiuku zatytułowany jest nie bez powodu „Koncert na dwoje”. Żona Ewa towarzyszy Mistrzowi permanentnie w jego codziennym zmaganiu się z prozą życia, do której nie jest uzdolniony.

„W sensie organizacyjnym kobiety są zdolniejsze” – mówi Maksymiuk i całe swoje życie pozamuzyczne pozostawia w rękach żony. Codzienny harmonogram, wizyta u krawca, wybór kamizelki, poszukiwanie okularów, przypominanie o tym, aby lżej trzymał batutę, bo ma problem z ręką – to jej domena. Bez żony Maestro najwyraźniej nie jest w stanie funkcjonować nawet przez moment zwykłego, codziennego życia, potrzebuje jej stałej obecności.

Bezustannie toczy się pomiędzy małżonkami dialog, zdominowany przez ujmującą gadatliwość Mistrza. „Dziękuję Ewuniu za wszystko co mi dałaś, od czego mnie chronisz”, „Ewa, bez ciebie mnie by nie było” – takie słowa padają w filmie i widać, że ta ustawiczna opieka jest uświadomiona i doceniona.

Uchwycony muzyczny geniusz

Dla tych, których interesuje muzyka poważna, i nie tylko taka, film Drozdowicza o Maksymiuku jest pewnego rodzaju objawieniem. Udało się w nim uchwycić na czym polega muzyczny geniusz, który przecież dla zwykłych śmiertelników jest zagadką.

Jeśli się nie jest w gronie szczęśliwców, którzy przybyli na seans do Parku przy Pałacyku Kasyno, warto poszukać innej opcji. Tym bardziej, że dzięki promieniującej z ekranu ekscentrycznej osobowości Mistrza, będzie to również wspaniała zabawa, ale na najwyższym poziomie.

Tekst i foto: Sylwia Pańków

Like this Article? Share it!

About The Author

Comments are closed.